Zakupy jedynie za okazaniem certyfikatu.

Od dnia 1.10.2017 roku Nail Artists Polska prowadzi sprzedaż jedynie za okazaniem certyfikatu ukończenia szkolenia.

Drodzy Styliści, pozwólcie że pójdę za ciosem i wystosuję kolejny w tym tygodniu apel. Odezwę. Komunikat.
Nazwijcie tekst jak tylko chcecie.

Z góry informuję, że będzie on zawierał sądy dość kategoryczne i być może niektórzy poczują się urażeni.. nie jest jednak moim celem dyskredytowanie działalności innych marek. Ani rzucanie obelg w kierunku ich klientów. Co najwyżej mogę powiedzieć, że „tak jakoś wyszło”.

Jak może wiecie jestem obecna w tej branży od kilkunastu lat. Mam na koncie mistrzowskie tytuły, regularnie sędziuję, napisałam setki artykułów, jestem zapraszana na szkolenia na całym świecie, prowadzę prelekcje na licznych kongresach branżowych, udzielam wywiadów w radiu i TV (jestem zapraszana – nie płacę za audycję), bla bla bla. Długo by wymieniać. A dlaczego o tym piszę? Bo bardzo lubię tę branżę. Jestem w niej z PASJI do stylizacji.
I nie ma we mnie zgody na bezkrytyczne i cichutkie spoglądanie na totalny upadek i degrengoladę jaka od pewnego czasu toczy ten grajdołek.

A co konkretnie mam na myśli? Już streszczę w kilku słowach.
Kojarzycie napis „tylko do użytku profesjonalnego”?
Czy on oznacza, że hybryda powinna być dostępna w drogerii?
Czy on oznacza, że można sobie w domu, przy desce do prasowania przemodelować paznokcie?
Czy jest to równoznaczne z owczym pędem do zrobienia sobie sweet foci z celebrytką?
Czy on sugeruje, że można olać sterylizację i dezynfekcję?
Czy to oznacza, że tego samego lakierku użyją Basia z warzywniaka i luksusowy salon stylizacji paznokci wydający dziesiątki tysięcy złotych na szkolenia swoich pracowników?
Czy to oznacza, że reklamujemy ją w poczytnym babskim pisemku?
Darujcie sobie telefon do przyjaciela; podpowiem Wam.
NIE.

Już słyszę te rozpaczliwe pokwikiwania.
„Robię lepiej niż w wielu salonach”.
„To moje hobby, czemu masz mi tego zabraniać?”.
Róbta co chceta.
Od zawsze twierdziłam, że dobry stylista utrzyma się z samych poprawek po pseudostylistkach.
I nie obrażajcie się drogie „pasjonatki” o to, że ktoś Wam chce zabrać zabawki. Bo kieruje mną także troska o Wasze zdrowie. Bo brak Wam najczęściej wiedzy i umiejętności by poprawnie wykonywać zabiegi. „Pazurki” to rzeczywiście Wasza pasja? To idźcie na kurs – w dzisiejszych czasach nie kosztują już fortuny jak dawniej!
I nie.. fora internetowe oraz jutuby nie zastąpią niestety dobrego szkolenia.

I dlatego nie będę siedzieć cicho widząc, że praktycznie wszystkie polskie marki mają w d**e swoich PRAWDZIWYCH KLIENTÓW ustawiając się frontem do „pseudo”.
Bo jak nazwać promowanie przez celebrytki?? Jak nazwać reklamę przez blogerki?? Jak nazwać profesjonalne hybrydy na półkach w drogeriach??
I dziwi mnie tylko tak mały opór Stylistów. Przecież jesteście.. hmm.. jakby to delikatnie ująć.. hmm.. robieni w konia? Przecież wiadomo, że na Was nie zarobi się tyle co na Waszych klientkach, które same będą sobie malować paznokietki. I wiele marek to wykorzystuje.

Czy kieruje mną zazdrość, że ktoś zarabia więcej? Nie, mam to gdzieś. Na drogie szpilki i egzotyczne wakacje jakoś mi starcza. Większych potrzeb nie mam.
Czy czuję się niezrealizowana? WTF! Tonę w propozycjach.
Zatem wierzcie lub nie – ja po prostu uważam, że profesjonaliści w Polsce zasługują na więcej niż cenowo-słowne bijatyki z pseudostylistkami.
I czasem tylko mi żal tych nieświadomych klientek, które korzystają z oferty „tipsy za 30zł” a później leczą miesiącami dłonie, wyglądające jak z nocy żywych trupów.

A cały ten przydługi wstęp ma na celu poinformowanie, że od dnia 1.10.2017 roku Nail Artists Polska (www.nailartistspolska.pl) prowadzi sprzedaż jedynie za okazaniem certyfikatu ukończenia szkolenia.
JESTEM WYŁĄCZNYM DYSTRYBUTOREM TEJ NIEMIECKIEJ MARKI i do tej pory szalenie skuteczną barierą odgradzającą nasze produkty od rynku „pseudo” była ich cena.. Cena adekwatna do jakości. Ale uznałam, że potrzebne jest też stanowcze działanie natury formalnej.