Kilka słów o klientkach i ich małych grzeszkach
Kilka słów o klientkach i ich małych grzeszkach

Kilka słów o klientkach i ich małych grzeszkach

„Tipsy zniszczyły mi paznokcie!” - „Po hybrydzie moja płytka jest w katastrofalnym stanie!”

Ileż to razy słyszałam już podobne.. hmm.. przepraszam, brednie.

W takich sytuacjach ledwo powstrzymuję się przed zadaniem pytań w stylu: „czyli hybryda cię zaatakowała i wgryzła w paznokieć? Czy może żel krwiożerczo wbił się w płytkę i odrywał ją płatami?” 

Szanowni Czytelnicy, żarty żartami.. problem który chcę tutaj poruszyć jest naprawdę istotny. Z branżą stylizacji paznokci jestem związana od wielu, wielu lat - prowadzę prelekcje, szkolę na całym świecie, piszę książki, artykuły, rozmawiam ze stylistami… i ze zgrozą zauważam, że poziaom wiedzy przeciętnej klientki nie podniósł się ani o milimetr. To naprawdę przykre i dołujące, że wiele kobiet nadal powtarza zasłyszane gdzieś banialuki, za nic mając rady i sugestie profesjonalnych stylistów paznokci. Oczywiście nie generalizuję! Wiele z Was w pełni świadomie dba o swoje dłonie.. ale niestety istnieje też liczna grupa, która postępuje wręcz odwrotnie.

Pozwólcie zatem, że - dosłownie w kilku prostych słowach - przybliżę Wam budowę paznokcia naturalnego.

To pozwoli zrozumieć dlaczego i JAK należy obchodzić się z pazurkami wystylizowanymi.

Zacznijmy od tego, że w procesie ewolucji paznokieć powstał jako element zwiększający chwytliwość oraz motorykę precyzyjną. Jego zadaniem jest także ochrona opuszków palców kończyn górnych i dolnych przed skaleczeniami - zwłaszcza w sytuacjach gdy nasi przodkowie używali dłoni jako narzędzi do skubania i drapania (choć w sumie jacy przodkowie? My też tak postępujemy!). Paznokcie tak samo jak włosy są przydatkiem skóry - wytworem naskórka zbudowanym z dachówkowo ułożonych komórek - korneocytów - które nadają paznokciom odpowiednią grubość i twardość. I UWAGA! W praktyce oznacza to, że płytka jest martwa. Nie żyje, nie czuje, nie oddycha - tej płytce jest obojętne czy położymy na nią żel, akryl, polygel, hybrydę czy bitą śmietanę. Nie ma to dla niej najmniejszego znaczenia! To nijak nie wpływa na jej stan i kondycję! 

Należy jednak nadmienić, że istnieje jeden ŻYWY element w obrębie aparatu paznokciowego, i jest nim macierz.  Jest ona zbudowana z komórek macierzystych, onychokeratynocytów, komórek Langerhansa, komórek Merkla i melanocytów. Pełni hiperistotną funkcję - odpowiada za produkcję komórek nawierzchniowych, które początkowo miękkie spłaszczają się, stają przezroczyste i rogowacieją (i to właśnie nasza płytka). Co ważne, jest ona ukryta pod skórą i jedynie mocna ingerencja frezami, cążkami albo nożyczkami może ją w jakiś sposób uszkodzić. Nie mamy do niej po prostu bezpośredniego dostępu. 

I co z tego, pomyślicie? Po co mi ten wykład? Moi drodzy, po pierwsze solidny opis anatomii paznokcia zająłby spokojnie 20 stron tego formatu - to tylko mikrowstęp. Po drugie, zmierzam do tego, że niestety w absolutnej większości przypadków to czynnik ludzki „NISZCZY” Wam paznokcie. I tutaj opcji do wyboru nie ma zbyt wiele. Albo odpowiedzialna jest stylistka - albo Wy same. Tak, tak. Celuję w Was tutaj paluchem, ponieważ wiem doskonale jak często nie stosujecie się do zaleceń Waszych stylistów. A co gorsza wiem także, że często próbujecie ich zrobić w bambuko :). 

- Pani Zosiu to samo odpadło!

- Pani Kasiu ja nic nie skubałam, po prostu się odkleił.

Mhmmm. Oczywiście. Kochane Czytelniczki, nie czujcie się proszę urażone. Ja nie twierdzę, że wszystkie jesteście oszustkami, naciągaczkami i wyłudzaczkami. Absolutnie nie! Ale zbyt często nie zdajecie sobie sprawy z tego, że same naruszacie konstrukcje Waszych stylizacji i same niszczycie sobie paznokcie! W jaki sposób? Już wymieniam kilka podstawowych, paznokciowych grzechów głównych:

  1. Przeciąganie czasu między uzupełnieniami. Miłe Klientki.. my naprawdę nie namawiamy Was na regularne, comiesięczne wizyty dlatego, że chcemy z Was wyciągać kasę. Powiem nawet, że wręcz przeciwnie! Jeśli przyjdziecie do nas za 6-7 tygodni nawet lepiej dla naszego budżetu - bo w napięty harmonogram damy radę „wcisnąć” nową klientkę. Ale w trosce o stan Waszych paznokci zapraszamy Was regularnie co miesiąc, bo inaczej odrost który stopniowo pojawia się od strony skórek doprowadzi do bolesnego nadrywania paznokcia. Im większy wzrost, tym mocniejszy efekt dźwigni - czyli nacisk na końcówkę paznokcia. Nawet najlepiej położona masa nie da rady utrzymać się na paznokciu, co będzie skutkowało powstawaniem bruzd i pęknięć na powierzchni (fot.1).

  2. Samodzielne spiłowywanie masy. Ja wiem, że to wyglada bajecznie łatwo. Kilka machnięć pilnikiem, kilka przejazdów frezem - i produktu nie ma! Ale uwierzcie mi, bezinwazyjne usunięcie żelu/akrylu/hybrydy wcale takie proste nie jest. Wymaga posiadania fachowego i zróżnicowanego sprzętu, dużej wiedzy i sporego doświadczenia. Kilka pociągnięć za dużo i otrzymujemy obraz jak na zdjęciu numer 2. Przepiłowana i zaczerwieniona płytka powoduje bolesność łożyska, wrażliwość na ciepłą i zimną wodę oraz ogólny dyskomfort przy każdej czynności. 

  3. Idąc dalej - zdarzają się urazy mechaniczne, które zaszły znacznie głębiej. Na zdjęciu numer 3 widzimy paznokcie, z których klientka samodzielnie zrywała masę. Nie spiłowywała. Nie, nie. Zrywała, podważała, podhaczała, zgryzała zębami. Nie muszę chyba mówić, jak potworny jest to ból? I czy winny jest tutaj żel? Nie sądzę. Jeszcze bardziej dramatyczny przykład takiego zachowania widzimy na zdjęciu numer 4. To autentyczny obrazek, który podesłała mi ostatnio jedna z Instruktorek z którymi współpracuję - Ewelina Keck. Jakie było tłumaczenie tej nieszczęśniczki, która trafiła do Eweliny? Chciała pomóc i ściągnąć żel by było szybciej… Jak się zapewnie domyślacie, szybciej nie będzie. 

  4. Samodzielne próby poprawiania pracy Stylisty. Zbyt często Klientki próbują na własną rękę (nomen omen) dokonywać zmian w wykonanej stylizacji. A naprawdę nie powinny tego robić.. Profesjonalista zna konstrukcję stylizowanego paznokcia - odpowiednio kieruje linie boczne, nadbudowuje apex, wznosi s-line, piłuje pod odpowiednim kątem krzywizny, zalewa wolny brzeg. Wy nie znając tych zasad często prowadzicie do bolesnych złamań i pęknięć, których spokojnie można by uniknąć.

  5. Samodzielne próby uzupełniania. Bywa i tak, że połakomicie się na zestaw z marketu za 99zł i uznacie, że przecież „sama dam rade”. Jasne! Fajnie! Ile razy oglądałam skutki takich samoróbek? Tysiące. I okej, nikt Wam nie zabroni eksperymentów. Ale bardzo proszę - gdy przeholujecie i zniszczycie sobie paznokcie nie opowiadajcie póżniej koleżankom, że „hybryda zniszczyła Wam paznokcie”. Pamiętajcie, że niedozwolone jest skrobanie płytki kopytkiem, matowienie jej zbyt mocnym pilnikiem lub haratanie frezem o ostro zakończonej krawędzi.. To wszystko prowadzi do uszkodzeń - których często nie da się już później ukryć bądź naprawić. Myślicie, że czemu na filmikach rosyjskich stylistek lubujących się w manicurze kombinowanym tak często trzeba hybrydą zalewać dziury w paznokciu? Bo ktoś te dziury miesiąc wcześniej wywiercił.. Czy tylko ja zauważyłam, że BOOM na manicure kombinowany totalnie zbiegł się w czasie z szałem na „nadbudowujące bazy hybrydowe”? Kochani, nie wszystko co modne i co przyszło ze wschodu jest zdrowe i racjonalne. Pamiętajcie o tym.

  6. Oczywistym domowym zabiegiem mającym ochronić i wzmocnić lekko podniszczoną płytkę, jest aplikacja lakierów i odżywek specjalnie przeznaczonych do paznokci tuż po zdjęciu masy. Bądźmy jednak uważni i nie dajmy się namówić na zakup nieprofesjonalnych odżywek z drogerii, które zawierając formaldehyd i toluen - mogą one przynieść więcej szkody niż pożytku, dodatkowo osłabiając płytkę. Pamiętajcie przy tym o podstawowej kwestii - odżywka odżywia tylko z nazwy. Nie da się zregenerować czegoś, co jest martwe! Emalia usztywni i ustabilizuje płytkę, samą swoją obecnością nada jej grubości.. ale nic poza tym. Uszkodzony paznokieć po prostu musi zrosnąć! Na uszkodzenia natury mechanicznej nie ma innej rady.

 

Niczym mantrę powtarzam na szkoleniach, że „po zabiegach stylizacji, płytka paznokcia nie ma prawa być w gorszym stanie niż przed aplikacją produktu”. Jeśli tylko niesubordynowana klientka nie majstrowała na własną rękę przy paznokietkach i jeśli Stylista zna się na rzeczy, to gwarantuję Wam, że taki stan rzeczy nie jest niczym niemożliwym.

back to top